Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ipn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ipn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2026

Męczeńska śmierć błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki


Mija kolejna, 42 rocznica męczeńskiej śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki, młodego kapłana, który po wprowadzeniu stanu wojennego zainicjował i odprawiał w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu słynne „msze za Ojczyznę”. W trakcie nich w prostych słowach napiętnował zło totalitarnego państwa, propagując hasło „zło dobrem zwyciężaj”, zaczerpnięte z Listów św. Pawła, które szybko stało się mottem, tysięcy Polaków dając nadzieję na przyszłość. Przełom lat 80. miał doprowadzić do wyzwolenia z komunistycznego systemu, a wielki ruch Solidarności miał być narzędziem wyzwolenia i przyszłą elitą polityczną i duchową kraju. Zanim jednak nastąpiła zmiana na lepsze, a władze ustąpiły miejsca nowym porządkom społecznym, doszło do ostrego przesilenia, i przez wiele miesięcy trwała zakulisowa pacyfikacja najwytrwalszych obrońców wolności takich jak właśnie Ksiądz Jerzy czy kilku innych kapłanów Solidarności. Presja dotyczyła całego ruchu, a jej zwieńczeniem stał się ostatecznie tzw. kompromis Okrągłego Stołu, po którym ogłoszono koniec komunizmu. Zanim jednak do tego doszło, w październiku 1984 roku nastąpiła operacja służb komunistycznych, w której trakcie porwano, a następnie zabito Księdza Jerzego Popiełuszkę. Z punktu widzenia propagandowego taki czyn wydaje się mało zrozumiały, szalenie kompromitujący dla ówczesnych, zmilitaryzowanych władz. Po szybkim śledztwie ogłoszono, więc że wina tej zbrodni jest wynikiem nadgorliwości, a nawet niesubordynacji pojedynczych urzędników Służby Bezpieczeństwa i odpowiedzialność za nią złożono na ich prywatne konto. Czy jednak taki scenariusz, napisany zaraz po wydarzeniach zachowuje po tylu latach pozory sensu, wydaje się udowodniony? Według wersji oficjalnej ksiądz porwany przez trzech funkcjonariuszy SB był brutalnie wrzucony do bagażnika samochodu, gdzie uległ przyduszeniu i wieczorem 19 Października zmarł. Następnie według tej pierwotnej wersji przestraszeni sprawcy wrzucili ciało do zalewu we Włocławku. Od tego jednak czasu minęło wiele lat, a dochodzenie prawdy nie ustawało. Wiele lat w ramach działań Instytutu Pamięci Narodowej śledztwo prowadził mecenas Witkowski, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że oficjalna wersja nie jest wiarygodna, wielu dziennikarzy i ludzi rozsądnych domaga się dziś weryfikacji największych nieścisłości, przekłamań, przemilczeń. Według nowych ustaleń ksiądz żył jeszcze przez kilka dni po porwaniu i był przetrzymywany i torturowany w bunkrze w Kazuniu już nie przez SB-ków, ale służby wojskowe. Wskazywałoby to już na dużo poważniejsze usytuowanie kluczowych decyzji, które uruchomiły tę spiralę zbrodni, od porwania, przez kilkudniowe tortury aż do śmierci w dniu 25 października. Ostatnio, jeden z kluczowych świadków, Piotr Laudański, nurek, który wydobył zwłoki księdza, zeznał, że to był dzień 26 X 1984 roku przed południem, gdy odnalazł zwłoki Księdza leżące na dnie.


Stwierdził że zwłoki NIE UNOSIŁY się, nie były jeszcze „spuchnięte”. Według specjalistów medycyny zwłoki „wypływają” (unoszą się) od 3 do 5 dni po wrzuceniu do wody. Gdyby zostały wrzucone nocą z 19 na 20 X, to kilka dni później - 26 X już by się unosiły i były „spuchnięte”.

Biorąc pod uwagę zeznania innych światków, kłusowników, którzy widzieli, jak zwłoki zostały wrzucone z tamy do Wisły 25 X wieczorem, to by wskazywało na to, że zalegały w wodzie dopiero kilkanaście godzin. Uwzględniając, że śmierć nastąpiła 25 X około południa, l wyłowienie nastąpiło zaledwie DOBĘ później, potwierdza się teza o późniejszym terminie śmierci.

Musimy uzmysłowić sobie kluczową kwestię, która jest tu rozpatrywana.

W oficjalnej wersji porwany ksiądz uległ w trakcie porwania nieumyślnemu wypadkowi i udusił się w trakcie transportu w bagażniku. Alternatywna wersja wskazuje nie na „wypadek przy pracy” ale kilkudniowe katowanie zakończone śmiercią. Do dziś obowiązuje ta pierwsza wersja, która ukrywa niezbite ustalenia nawet z pierwszych badań z lat 80.



Profesor Edmund Chróścielewski, wybitny patomorfolog uczestniczący w sekcji zwłok bł. ks. Jerzego Popiełuszki w 1984 r. stwierdził, że ciało było zmasakrowane wewnętrznie. Ocenił, że ksiądz był torturowany przez kilkadziesiąt godzin, a rany wskazywały na długotrwałe męczarnie, a nie natychmiastowe zabójstwo.


Kluczowe spostrzeżenia prof. Chróścielewskiego:


+ Wstrząsający stan ciała:


2 listopada 1984 r. powiedział do brata ks. Jerzego:

„Tak zmasakrowanego ciała nie widziałem nigdy w życiu”.


+ Długotrwałe tortury:


Analizując stan zagojenia ran, prof. Chróścielewski ocenił, że ksiądz był katowany przez kilkadziesiąt godzin przed śmiercią.


+ Wątpliwości co do procesu:


Podobnie jak inni eksperci, zauważył, że sekcja wykazała działania niezgodne z wersją przedstawioną podczas procesu toruńskiego.


+Udział w sekcji:


Profesor brał udział w 17-godzinnej sekcji zwłok w Białymstoku jako ekspert zaufania społecznego.


Biorąc pod uwagę tylko te fakty i wcześniej opisane niektóre niejasności trudno poważnie traktować oficjalną wersję ogłoszoną w czasach PRL w latach 80. Wiele wskazuje na to, że była ona sprokurowana na potrzeby ówczesnej władzy. Zdejmowała z niej odpowiedzialność, uwiarygadniając jednocześnie jej dobrą wolę pogodzenia, a nawet stworzenia nowego porozumienia społecznego. Dziś, coraz wyraźniej widać, że to porozumienie było fikcją, a na trupie bł. księdza Jerzego powstała nowa elita stworzona z tych, którzy dogadali się w Magdalence ze starą władzą reprezentowaną przez ministra MSW generała Czesława Kiszczaka.

Śmierć błogosławionego księdza Jerzego, jak i wielu innych kapłanów którzy mniej znani, podzielili jednak w tym samym czasie jego los, dopomina się o wyjaśnienie. Bez prawdy nie mamy co liczyć na prawdziwie wolną Polskę.


Marcin Kędzierski

Materiały ze śledztwa na podst. Bunkier Popiełuszki.

Polecamy ...

Z głową w chmurach

Był ubrany w swe wojskowe angielskie ubranie, zapięte agrafką pod szyją, ułożony starannie, uczesany, nawet kanty spodni były wyrównane. ...