Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.
Tam wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.
Księga Psalmów 122(121),1-2.4-5.
niedziela, 20 listopada 2016
sobota, 5 listopada 2016
Biała koza
„Pejzaż jest tym przyjacielem którego trzeba wprowadzić
Dać mu świetlisty dzban zsiadłego mleka
Podłogę na której jeszcze się znaczą herby dębów”
(Stanisław Grochowiak, „Odwiedziny”, w: „Haiku – images”, s. 20)
Dać mu świetlisty dzban zsiadłego mleka
Podłogę na której jeszcze się znaczą herby dębów”
(Stanisław Grochowiak, „Odwiedziny”, w: „Haiku – images”, s. 20)
sobota, 22 października 2016
Biała mewa
Kto z nas nie schodzi w kopalnie dzieciństwa?
Kto z nas nie błądzi światłem po tych ścianach
Gdzie w czarnych rzeźbach węgla kamiennego
Pełno odcisków
Paproci
I zwierząt
(Stanisław Grochowiak, fragment wiersza „Zejście”, w: „Kanon”, s. 16)
Kto z nas nie błądzi światłem po tych ścianach
Gdzie w czarnych rzeźbach węgla kamiennego
Pełno odcisków
Paproci
I zwierząt
(Stanisław Grochowiak, fragment wiersza „Zejście”, w: „Kanon”, s. 16)
poniedziałek, 3 października 2016
czwartek, 1 września 2016
Warum wollen Sie für ihn sterben?
- Was will dieses polnische Schwein?- "Co chce ta polska świnia?"
- Ich will sterben für ihn - wskazując stojącego obok Gajowniczka - "Ja chcę umrzeć za niego".
- Wer bist du? - "Kto ty jesteś?"
- Ich bin ein polnischer katolischer Priester - "Jestem polskim księdzem katolickim".
- Warum wollen Sie für ihn sterben? - "Dlaczego Pan chce umrzeć za niego?"
- Er hat eine Frau und Kinder - "On ma żonę i dzieci".
Na podstawie świadectwa Michała Micherdzińskiego.
Obraz Portret św. Maksymiliana Marii Kolbego z cyku „Bohaterowie zbiorowej wyobraźni współczesnej Polski w 100 lat po odzyskaniu niepodległości”, namalowany w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2019.
czwartek, 23 czerwca 2016
„Prace sezonowe” Krzysztofa Klimka w Otwartej Pracowni.
Życie kulturalne społeczeństwa
każdej epoki, nawet jednego pokolenia lub chociażby małego
środowiska, aspirującego do roli opiniotwórczej, podlega
nieustannym zmianom i ma swój wpływ na bieg historii. Związek ten
na co dzień być może niezauważalny a najczęściej lekceważony i
bagatelizowany nie tylko przez polityków czy ekonomistów, ale
również przedstawicieli samego świata kultury, jest niezwykle
istotny i brzemienny w skutkach. Wbrew pozorom to nie jest obojętne
czy obraz, który karmi naszą podświadomość z drugiego trzeciego
planu naszej codzienności, ma sens, czy jest tylko wygłupem,
dekoracją lub bluźnierstwem. Nie jestem teoretykiem psychologii
obrazu, ale wydaje mi się, że każdy obiekt bez względu na to, czy
jest czyjąś własną projekcją, czy jego obecność jest wynikiem
innych, niezależnych od nas okoliczności podlega z naszej strony
nieustannie analizie i zaprząta swą obecnością nasz umysł.
Dlatego ważną rzeczą jest kultura patrzenia i świadome
dobieranie, selekcja obrazów nam towarzyszących tak jak nie
powinien być przypadkiem dobór lektur, które budują nasz świat
intelektualny i duchowy. Mam na myśli również margines
eksperymentu, biorąc pod uwagę pozycje, które przed analizą mogą
wydawać się niewiadomą lub prowokacją. Przy mocnych podstawach
kulturowych i intelektualnych zgłębianie nowych horyzontów powinno
odbywać się z pożytkiem dla nas. Co, jednak jeżeli brak nam tej
równowagi, bazy, która buduje naszą świadomość lub kiedy ta
baza zostaje brutalnie złamana i zastąpiona dowolnym kalejdoskopem
propozycji ze światowego rezerwuaru popkulturowego. Wtedy pozostaje
błądzenie we mgle, z którego wydobyć nas może zimny prysznic
codzienności daleki od elitarnych salonów lub dobrej jakości
propozycja artystyczna, jaką przedstawił niedawno Krzysztof Klimek
w Otwartej Pracowni.
Czy można namalować dziś chałupę? Przystoi artyście
takie wyzwanie? Wschodnioeuropejskie wynalazki budowlane, zakomponowane
bezmyślnie przez ludzi prostych w jakże przewidywalnym i nieegzotycznym
krajobrazie. A może wstyd nawet się przyznać, że to nasza współczesna
odpowiedź na holenderskie pudełeczka całkowicie zarządzane przez
japońską elektronikę, z równym rytmem elektrycznych wiatraków na
horyzoncie. Co jednak powiedziałby na to jakiś malarz, niekoniecznie
krajowy, bo to wstyd, ale może zagraniczny. Tych, co prawda już niewielu
a najlepsi wymarli, jeżeli jednak malarstwo to przereklamowany relikt a
sztuka krajobrazu to przeżytek to czemuż nie możemy sobie podywagować.
Otóż co zrobiłby Paul Cézanne, gdyby zobaczył taki krajobraz. Czyż nie
jest to doskonały motyw dla tego mistrza kompozycji. Francuz szczególną
wagę przykładał do budowy płaszczyzny obrazu. Kompozycję konstruował w
matematyczny wręcz sposób z prostych o określonych kierunkach,
zbiegających się w punktach kulminacji i tworzących najprostsze bryły,
głównie trójkąty. Bryły i kierunki powodując wzajemne napięcia,
rytmicznie prowokują nasz umysł do refleksji. Taka kompozycja oparta o
strukturę trójkątów już sama w sobie jest ciekawa plastycznie, a
wzbogacona o kolor staje się niewyczerpanym źródłem zderzeń, kontrastów,
harmonii kolorystycznych. Taki kalejdoskop, dobrze zobrazowany przez
artystę za pomocą czytelnych gestów jest dla osoby wrażliwej na sztukę
wszystkich czasów nie tylko ucztą estetyczną, ale też kroniką
wyszukanych i naturalnych barw, zapachów, faktur czy materiałów. Barwy
ziemi, trawy, piasku czy betonu to pretekst do opisania miejsca
kształtowanego codziennie ludzką ręką, ze wszystkimi mankamentami,
pomimo przeciwności lub właśnie z wykorzystaniem walorów miejsca
stworzonego przez Boga. To właśnie on daje o Sobie znać, chociażby za
pomocą ciepłego światła wydobywającego z najlichszych nawet zarośli i
rowów, ukazując kolejne niezdefiniowane dotąd przez naukowców wartości pantone xx-xxxx.
Są tu też relikty ludzkiego umysłu w postaci nieporadnej architektury,
posiłkowanej najprostszymi materiałami dostępnymi w okolicy, ale i one w
swej strukturze wykazują cechy boskie, przemycając od czasu do czasu
jakiś ludowy wynalazek, który lepiej się sprawdza od promowanych
nowości.
Wszystkie te uroki dostrzec można na co dzień, choć nie jest
to łatwe. Wymaga jasnego umysłu i kultury obserwacji. Dobry malarz
pomaga zaobserwować i nazwać te wydarzenia w dostępną mu wrażliwością.
Dzięki Bogu są jeszcze tacy, którzy widzą cokolwiek poza ekranem
monitora. A ile jest jeszcze do zobaczenia On tylko raczy wiedzieć.
Gdzie go szukać ? Wszędzie. Klimek go dostrzegł w zwykłym wiejskim
krajobrazie.
Czy można namalować las? Temat arcypolski tak dobrze reprezentowany w
naszej literaturze jakoś dziwnie jest nieobecny we współczesnej
plastyce. Poza Leonem Tarasewiczem, który jak wiadomo, odwołuje się do białoruskiego pochodzenia, nasi rodzimi twórcy rzadko dostrzegają walor
tego charakterystycznego skarbu ziem polskich. Dobrze fenomen tego
wyjątkowego na skalę europejską bogactwa kulturowego opisuje w swym
eseju p.t. „W sprawie grzybobrania” słusznie chwalona za swój błyskotliwy
debiut Marta Kwaśnicka. Oto fragment tego tekstu:
„Krajobraz jest w
tradycji każdego narodu rzeczą szczególną. Wydaje się, że ten fakt
umyka polskim historykom. Książek próbujących odkrywać napięcie pomiędzy
tożsamością Polaków i kształtem ich krajobrazu wciąż jest u nas
niewiele. A taki związek istnieje - chociaż, prawdopodobnie, aby go
sobie uświadomić, trzeba wyjechać z Polski na dłużej. Trzeba
zatęsknić....wyobraźmy sobie młodego Polaka w Rzymie z czasów Michała
Anioła, godnie przybranego w czapkę uczonego i jednocześnie noszącego
długi płaszcz, szablę u pasa i wysokie buty opinające łydkę-co stało się
ulubionym stylem polskiej szlachty. Taki strój miał głosić ich
pochodzenie od antycznych wojowników z północno-wschodniej europy
pokrytej lasami i poprzecinanej rzekami, identyfikowanych przez Tacyta z
Sarmatami-opisuje z przejęciem Simon Schama w swojej znakomitej,
błyskotliwej książce „Landscape and Memory”. Owym Polakiem, który tak
godnie reprezentował w Wiecznym Mieście dumę sarmackiego pochodzenia,
był Mikołaj Hussowski (Hussovianus), poeta opisujący po łacinie piękno
puszczy rosnącej w Rzeczpospolitej i niezwykłą potęgę żubra. Skrawek
wielkiego, staroeuropejskiego lasu, ocalały na naszych ziemiach, stał
się - według Schamy- źródłem poczucia naszej narodowej odrębności. To z
tej perspektywy obywatel rzeczpospolitej Obojga Narodów mógł z dumą
spoglądać na głęboko ucywilizowane, południowe kraje, zupełnie
pozbawione pierwotnej dzikości... Niezgłębione knieje są więc niejako
źródłem poczucia polskiej wolności i niezależności. Widać to w leśnych,
powstańczych mogiłach i tradycjach walki partyzanckiej; widać w
najważniejszym dziele, jakie kiedykolwiek zostało napisane po polsku.
Wystarczy przejrzeć Pana Tadeusza, żeby przekonać się, jak ważną rolę
odgrywa w nim puszcza.”
Okazuje się, że zagubiliśmy po raz kolejny
wiarę w siebie i dopiero przykład z zagranicy wydobywa nas z otchłani
zakompleksienia oraz wyuczonego małpo naśladownictwa. To że Holendrzy
nie malują puszczy to jest zrozumiałe, ale Polacy ? Na szczęście nie
wszyscy i za to pochwała dla Krzysztofa Klimka, który śmiało wyrusza ze
sztalugą w plener, nie bacząc na lekceważące pomrukiwania salonu.
Czy można namalować pejzaż za oknem
? Można, sam to robię od lat. Dla malarza to, co za oknem jest
często pierwszą i najświeższą inspiracją. Nawet abstrakcjoniści
przyznają się do tego. Temperatura dnia, światło kształtujące
kolor i bryłę tej największej martwej natury jest i było
bezpośrednią inspiracją twórców wrażliwych na formę, którym
farby w pracy nie zawadzają. Jest jeszcze inny aspekt, równie
inspirujący, który zahacza już o drugi obok formy wyróżnik
sztuki-treść. Dostrzeże go bystry obserwator na każdym krakowskim
czy innym osiedlu. Mam na myśli życie rozgrywające się w pejzażu
rozpościerającym się za oknem. Jest to niezmiennie pasjonująca
czynność, tak spoglądać na anonimowych nawet ludzi, którzy, jak
w obrazach renesansowych Breughla czy bliższych nam czasowo i
geograficznie płótnach Gierymskiego zapełniają swymi codziennymi
czynnościami przestrzeń rozciągającą się między horyzontem a
naszym parapetem. Przestrzeń ta niczym mapa ma swoją
charakterystykę, kulminacyjne i strategiczne punkty jak np. szereg
parkingów czy sklep Alkohole 24 h na dobę. Podobnie jak w obrazie z
Gospodarstwem mamy tu do czynienia z mikrokosmosem bliskim nam czy
dalekim, ale na pewno dobrze znanym, w którym nie ma miejsca na
fałsz, przekaz jest dokumentalny. To jest najpewniejszy dziennik,
rejestrator, któremu możemy zaufać bez pudła w przeciwieństwie
do pudełek z monitorami masowo oglądanymi w dawnych czasach i dziś.
Obserwując świat za oknem, możemy sobie odpowiedzieć na pytanie,
czy słowa znanej Pani „żeby było tak dobrze, ja było
dotychczas” mają dla nas sens. I takie właśnie pytania stawia
też Klimek obok wielu innych, zakodowanych w odwiecznym języku
naszych dusz, którego znaczenie budowane przez wieki tradycji i
doświadczeń wcale nie jest dane na zawsze. Możemy go utracić lub
zastąpić dobrowolnie innym, wypracowanym na potrzeby propagandy,
komercji itp. Jest tego sporo i zaśmiecają nasze umysły dzień w
dzień. To tu rozgrywa się nasze życie, a nie w umysłach ideologów
kontrkultury, którzy zdominowali dziś dyskusję w bezradnym w
większości środowisku krytyki artystycznej, w którym tlą się
jeszcze ogniska buntu. Bez malarstw i otwarcia okien wszelkie dysputy
sczezną na niczym. Będzie tak jak jest-nuda. Czas zacząć prace
sezonowe. Otwórzmy okna i wyjdźmy w plener, wiosna za pasem. Więcej
powietrza !
„Prace sezonowe” - wystawa
Krzysztofa Klimka w Otwartej Pracowni (Maj, Czerwiec 2016)
Marcin Kędzierski
piątek, 15 kwietnia 2016
Spoczynek
niedziela, 3 kwietnia 2016
Niedziela Miłosierdzia
Wieczorem, kiedy byłam w celi - pisze w Dzienniczku - ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (...)Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie(Dz.47). Chcę, aby ten obraz był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia (Dz.49).
niedziela, 27 marca 2016
Zmartwychwstanie
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu.Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
Ewangelia wg św. Jana 20,1-9.
czwartek, 24 marca 2016
Ukrzyżowanie
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!»
I skłoniwszy głowę oddał ducha.
Ewangelia wg św. Jana 19, 23-30.
I skłoniwszy głowę oddał ducha.
Ewangelia wg św. Jana 19, 23-30.
sobota, 12 marca 2016
Nocny dyżur
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?»Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.
«I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz».
Ewangelia wg św. Jana 8,3-11.

Subskrybuj:
Posty (Atom)
Polecamy ...
Z głową w chmurach
Był ubrany w swe wojskowe angielskie ubranie, zapięte agrafką pod szyją, ułożony starannie, uczesany, nawet kanty spodni były wyrównane. ...











