niedziela, 24 października 2021

Ziemia Maryi


Jak spędzić miło czas, aby nie tylko się dobrze bawić czy zrelaksować, ale doświadczyć „czegoś niezwykłego”. Przeżyć coś i zapamiętać na lata. Są tacy którzy preferują wydarzenia masowe, nawet w mniejszym gronie ale na dużą skalę. Letni wieczór w pubie na skraju osiedla, w doborowym towarzystwie przy piwie, mocniejszych trunkach też, jakiś ważny mecz ulubionej drużyny, reprezentacji. Albo koncert na wielkim stadionie gwiazdy światowego formatu po dramatycznym wyścigu za wejściówkami, niekoniecznie Health Pass. A może coś oryginalnego, spacer po nieznanych zaułkach wielkiego miasta, poprzez dachy, opuszczone klatki schodowe, malowniczą przystań, wrakowisko nad rzeką, lub kameralny wieczór w genialnie usytuowanej małej knajpce, kawiarni z widokiem na przestrzeń usypiającego o zachodzie miasta, koniecznie w  towarzystwie kogoś wyjątkowego . 

Ja tym razem zdecydowałem się na coś bardziej niecodziennego. Wybrałem się na pielgrzymkę autokarową 80 km za miasto, do odległej mazowieckiej wioski Nowa Osuchowa. Biały autokar,  jak setki innych podobnych, wypełniony grupą miłych, sympatycznych kobiet, adoratorek Maryi, oraz nas trzech, może czterech panów z kierowcą i niepodrabialnym księdzem Krzysztofem. Pani Zenia prowadząca ten święty wyjazd, z nieukrywana satysfakcją przedstawiła nam owego przesympatycznego kapłana, pełnego werwy, nawet może nieco zbyt energicznego, zadbanego, szczupłego mężczyznę w czarnym sweterku i czarnych rurkach. Już na wstępie powierzył nas on Opiece Bożej i przywołał wspomnienie ks. Popiełuszki - jego ukochanego patrona. Potem ze swadą zawodowego przewodnika dzielił czas na modlitwę Różańcową, przeplataną ekspresyjną konwersacją, inspirowaną własnymi obserwacjami. Wspomniał na przykład jak to ostatnio kolejny raz dał się namówić młodej parze na udzielenie sakramentu małżeństwa, na nowy, modny sposób.  Młodzież mnie lubi, często proszą, więc zgodziłem się. Oni teraz, proszę państwa urządzają przyjęcia w stylu amerykańskim, tatuś przyprowadza pannę młodą pod rękę. Pan młody i kapłan czekają już do uroczystego ślubowania ale to wszystko … bez Eucharystii! A goście uczestniczą w ceremonii siedząc przy zastawionych jadłem stołach, z kieliszkami w dłoniach! Gdzie tam jest Bóg, gdzie skupienie, gdzie powaga! Ostatni raz dałem się namówić na takie bezeceństwa! “ 

Po kilku godzinach dotarliśmy do Nowej Osuchowej, gdzie przywitał nas na podwórku swojego uroczego siedliska - pustelni ksiądz Michał Dłutowski. Pustelnik z wyboru, do którego docierają wciąż nowe pielgrzymki nie dając mu się oddać bez reszty modlitwie. Jak sam powiedział o sobie, zapytany w jakimś wywiadzie: „Jestem w tym miejscu, aby wypraszać przebłaganie za grzechy jakimi obrażany jest Bóg. Szczególnie modlę się za ojczyznę naszą, aby - jak przysięgał cały naród Polski - była rzeczywistym królestwem Jezusa Chrystusa i Maryi”. Czyżbym go znał z przeszłości, przemknęła ulotna myśl. Niewielki trawnik, skromna drewniana chałupka i piękny drewniany Krzyż z Panem Jezusem. A to wszystko w najbardziej dziewiczym, zielonym terenie jaki widziałem od lat. Niespotykane miejsce, otoczone puszczą i mokradłami ,dzikie, bezludne prawie. Pobliskie tereny są mało zaludnione z powodu słabej nie żyznej gleby, a nieliczne małe okoliczne wioski zamieszkują ludzie prości i ubodzy. 

Maryja mówi, że to miejsce sobie upodobała. Jest ono też piękne dzięki bujnej, nie dającej się całkowicie podporządkować człowiekowi przyrodzie. Ziemia i powietrze są czyste, nie zniszczone przez chemię. Można tu głęboko oddychać lekko wilgotnym powietrzem, bez smogu. To tu wśród stawów, na podmokłym terenie pełnym szuwarów i traw Matka Boża przyszła do dziewczynek po wodzie. Objawiła się podając swoje imię - Służebnica. 

Objawień było kilka, najbardziej znane miało miejsce 2 czerwca 1910 r. kiedy to Maryja ukazała się trzem dziewczynkom wracającym z lekcji religii. Odziana w białą suknię przepasana błękitną szarfą, nad głową miała 15 białych róż. Róża jest symbolem wdzięczności i wynagradzania Jezusowi za cierpienie. Liczba 15 wskazuje na ukryte rany, których doznał Jezus jeszcze przed Droga Krzyżową. Trzy dni później Matka Boża ukazała się po raz kolejny, tym razem Mariannie Andryszczyk i przekazała swoje orędzie. Wezwała do szczerego nawrócenia i modlitwy różańcowej. Ukazywała się jej również w roku 1914, tuż przed I Wojna Światową jako Matka Niepokalanie Poczęta wypowiadając słowa :

Zagniewany jest Mój Syn na cały świat, wymierzona już kara na ludzkość. Powiedz wszystkim to, co ci mówię. Ci wszyscy, co na to miejsce przyjdą i polecać się będę Mojej opiece- nie zginą (...) w tej wiosce nie spłonie ani jeden dom-nie będzie uszkodzony (...) a gdyby nawet kogo kula przeszyła, szkodzić mu nie będzie i nikt od wypadku nie zginie. Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę. Matka Boża zachęcała też, by ludzie tu przybywający korzystali z wody, która wypływa ze strumienia oraz z płótna, które błogosławi. 

Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy i Pana, bo inaczej zginiecie. Przychodźcie tu licznie, a wielkich łask Bożych doświadczy każdy, ktokolwiek tu przybędzie z wiarą i miłością i pozdrowi mnie modlitwą różańcową. Miejsce to od wieków jest wybrane na chwałę moją i Syna mojego. Tu stanie nie tylko świątynia, tu będzie też stolica Króla Polski. Oczy całego Świata zwrócone będą na to miejsce, gdyż jak ogonek w jabłku pośrodku się znajduje, tak to miejsce na kuli ziemskiej. Tu będzie Sąd Boski - Dolina Jozafata.

Na miejscu objawień w Nowej Osuchowej przy krzyżu same powinny się zgiąć kolana, aby z wiarą, nadzieją i miłością prosić Maryję o szczególne łaski. To jest miejsce święte, które przed wiekami zostało przez Boga przeznaczone dla Niej. W kolędzie śpiewamy że bydlęta klękają przed Bogiem, który objawia się w Jezusie. Cóż dopiero my grzesznicy, pokornie żałujący za grzechy, powinniśmy uczynić, kiedy sam Bóg przychodzi do naszego ubogiego wnętrza duszy człowieka. 

Nowa Osuchowa to Ziemia Maryi. Pan Bóg wybrał to miejsce aby to Ona tu panowała. Chcę przez to przywrócić Polakom ich własność, którą utracili lub utracą przez grzech, jak Izraelici stracili ziemię obiecaną kiedy zaczęli czcić Baala. Maryja chce z tego miejsca przywracać utraconą godność i mienie Polaków, utraconą Polskę przywrócić do roli jaką przeznaczono jej do odegrania w dziejach zbawienia ludzkości. Ona pragnie na nowo przygarnąć te swoje dzieci, które chcą się Jej powierzyć. Chce je wyrwać ze szponów satanistycznej cywilizacji, która w imię demokracji posługuje się terrorem i wyrywa Boga z serc młodzieży przez współczesne fałszywe ideologie. Maryja przypomina, że przyczyną zagubienia ludzi jest pycha. To stawianie siebie ponad Bogiem co zawsze kończy się bezbożnością i pogaństwem, ostatecznie zaś rozpaczą i samotnością. Ludzka pycha doprowadziła też do zamętu nawet na szczytach Kościoła. Usiłuje się Maryję - matkę Żywego Słowa z niego usunąć, wyrwać z serc dzieci. O tym Maryja mówiła w licznych objawieniach,  choćby w Fatimie. To skarga bardzo aktualna, współcześnie wskazuje na bardzo popularne w kościele postawy modernistyczne, inspirowane często protestantyzmem lub ruchem pentakostalnym. W objawieniu z Akita Matka Boża przestrzega :

Działanie szatana przeniknie nawet do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeniewierzających się innym kardynałom, i biskupów występujących przeciwko innym biskupom, kapłani którzy mnie czczą, będą wyszydzani, i prześladowani przez współbraci … świątynie i ołtarze będą plądrowane. Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuściły służbę Panu. 

Pycha tak dalece zawładnęła ludzkością, że chwałę, jaka należy się Bogu, ludzie przywłaszczyli sobie. Podobnie jak wszelka umiejętność i wynalazki techniki, są uznawane za jedną zasługę i własność ludzi. A pozbawione bożej inspiracji, stają się szybko narzędziem egoistycznej dominacji i zniewolenia. 

Z drugiej strony, Pobożność jest rzadko spotykaną cnotą, a ci , którzy ją praktykują, są wyśmiewani i wyszydzani. Osoba pobożna jest posłuszna natchnieniom Ducha Świętego i z żarliwością chce oddawać cześć Bogu. Czyni to przez praktykowanie nabożeństw, które powstały z woli Bożej pod wpływem prywatnych objawień. Nabożeństwa łączą się też z kultem obrazów, co doprowadza niektórych do gorączki, ponieważ nie rozumieją oni, że obraz pomaga spotkać się z osobą, którą przedstawia. Człowiek jest osobą duchowo-materialną i potrzebuje takiego ułatwienia, inspiracji. Modlitwa przed obrazem nie jest bałwochwalczym kultem, lecz sposobem oddawania czci Bogu, jak On sam sobie tego życzy w licznych objawieniach. 

Dopiero na samym końcu pielgrzymki przyszło wspomnienie... Tak, to było w latach 90, na warszawskiej ASP. Z Krakowskiego Przedmieścia, z wydziału Malarstwa i Grafiki na Wybrzeże Kościuszkowskie, gdzie była Rzeźba był spory kawałek drogi, ale dla młodego Michała - uśmiechniętego studenta ASP to w sam raz na sympatyczny spacerek. No może nie bieszczadzki szlak, ale jak na miejskie warunki i tak dobra okazja do pełnej słońca i przestrzeni przechadzki przez najpiękniejszą dzielnicę Warszawy. Wąskimi uliczkami do zielonej skarpy wiślanej, skąd widać panoramę miasta łagodnie schodzącą do Wisły, do miejsca, w którym linia horyzontu zanika w błękicie nieba. „Tam, gdzie oczy poniosą” to tytuł jego książki, jednej z wielu, które traktują o podróżach, i szlaku do Boga. Teraz już lepiej pamiętam, na pewno go widywałem, pamiętam ten bystry, spokojny wzrok. Uśmiechnięty, cichy, pełen pokornej refleksji. Nie dane nam było wcześniej rozmawiać. Dopiero tu na Ziemi Maryi wymieniliśmy pierwsze zdania, pomimo wspólnej młodości na warszawskiej uczelni artystycznej. Nie zdążyłem nawet zobaczyć jego pracowni, zabrakło czasu, Ksiądz Krzysztof poganiał energicznie, może innym razem. Z księdza to takie Pendolino, żartował Michał. Tak, muszę zobaczyć miejsce, w którym powstały piękne wizerunki Jezusa, Maryi i świętych, zajrzeć znowu do drewnianej kapliczki - galerii - gdzie jak w kalejdoskopie  przenikają się niepoznane przestrzenie i Świętych Obcowanie. 

Plany Boga są nieodgadnione i rozpisane na lata, na całe nasze życie. Poprzez ludzi i wydarzenia Bóg przemawia do nas cały czas, prowadzi tam, gdzie pozwolimy się doprowadzić, aby zdobyć przeznaczony nam Szczyt.

Wieczorem, w drodze powrotnej do Warszawy, kiedy siedziałem w ciemnym autokarze poczułem lekkie mrowienie w prawej stopie i odruchowo schyliłem się, aby poprawić but i go nieco rozluźnić. Coś mnie nawet tknęło, ale postanowiłem poczekać do rana i zajrzeć do buta za dnia. Nie myliłem się, nieoczekiwanie zniknęła spora opuchlizna na grzbiecie prawej stopy. Dokuczała mi od kilku lat. Teraz zaś zniknęła. Podczas ostatniej kontroli, kilka miesięcy wcześniej, lekarz kardiolog w Aninie dokładnie mnie zbadał i stwierdził, że znaczny obrzęk jest efektem, pozostałością po operacji, którą miałem w dzieciństwie. Podłączona do żyły rurka, którą odżywiano mnie po operacji przez 2 tygodnie znajdowania się w śpiączce farmakologicznej powoduje po latach takie powikłania. 

Na Ziemi Maryi namówiony przez kogoś zanurzyłem tę stopę w cudownym źródełku Matki Bożej. Teraz moja stopa jest idealnie szczupła, nie ma śladu przykrej opuchlizny. Maryja dała mi znak, że to wszystko prawda … moja prawa stopa jest świadectwem cudu.

Tym chciałem się z Wami podzielić.


Marcin Kędzierski

Pisząc to wspomnienie korzystałem z książki ks. Michała Dłutowskiego pt.: „ Ziemia Maryi 

9 komentarzy:

Unknown pisze...

Dziekuje Ci Marcinku za t'en przekaz.

historia sztuki pisze...

Dziękuję

Marcin Kędzierski pisze...

A Ja dziękuję Maryi, i wam też. Krzysiek, dawno nie było okazji, chętnie bym się z tobą spotkał wreszcie. Może w listopadzie.

Unknown pisze...

Dziękuję bardzo za możliwość przeczytania tego pięknego świadectwa. Bogu niech będą dzięki.

Unknown pisze...

Dziękuję Marcinie, za przypomnienie tego miejsca. Moja żona i ja zostaliśmy porwani nurtem Twego opowiadania. Miej się dobrze! ps. zawitasz do Krakowa kiedyś?

Dżo pisze...

Tak, to prawdziwie błogosławione, dobre miejsce. Dusza przy Matce oddycha i ciało nabiera sił. Tęsknię za Ziemią Maryi.
Co do stopy Marcina, z której znikł obrzęk - ze wzruszeniem ten cud potwierdzam.

Marcin Kędzierski pisze...

Krzysiek Klimek z Krakowa z żoną , zgaduję :) Oczywiście ze dam znać jak się tam pojawię. Dziękuję.

Anonimowy pisze...

Piękne świadectwo Marcinie, wiele osób doznało podobnych uzdrowień na ciele a zwłaszcza na duszy, szkoda że to miejsce jest tak mało znane, a też inchyba celowo przemilczane, a tu tyle łask wylewa się z serca Maryi

Bractwo Św. Franciszka pisze...

Dziękuję Andrzeju, tak. Maryja będzie bardziej znana i kochana. Kwestia czasu. Bardzo miły czas tam spędziłem, poza czasem i w przepięknym jasnym krajobrazie. Raj na ziemi. Trzeba przejechać sporo, ale warto. Praca, modlitwa i odpoczynek w takim miejscu leczy serce i duszę.

Polecamy ...

Z głową w chmurach

Był ubrany w swe wojskowe angielskie ubranie, zapięte agrafką pod szyją, ułożony starannie, uczesany, nawet kanty spodni były wyrównane. ...